Czy decydując, w jaki sposób powinno wymierzać się karę, ograniczeni jesteśmy tylko do wyboru między dominującym systemem, charakteryzującym się szerokim, wynikającym z braku realnych reguł wymiaru kary, uznaniem sędziowskim a systemem sztywnych, wręcz mechanicznych reguł wymiaru kary na wzór amerykański?
Jak argumentowałem poprzednio (zobacz tekst), polski system wymiaru kary z jednej strony przewiduje szeroką swobodę sędziowską, z drugiej – nie dając sędziemu realnych wskazówek jak wymierzyć karę w konkretnym przypadku – przenosi na sędziego odpowiedzialność wymierzenia właściwej kary oraz uzasadnienia dokonanego wyboru. W rzeczywistości zadaniu temu mógłby sprostać wyłącznie sędzia-Herkules.
Czy możliwy jest zatem system zawierający wiele szczegółowych reguł wymiaru kary, jednak nadal zapewniający znaczną swobodę sędziowską? Według mnie tak. W ramach tego tekstu omówię podstawowe założenia opracowanego przeze mnie trzyetapowego procesu wymiaru kary.
Trzy kary lepsze niż jedna
Wymierzanie kary jest procesem niezwykle skomplikowanym. W jednym z pierwszych tekstów argumentowałem nawet, że wymierzenie kary, przynajmniej w pewnych aspektach, jest trudniejsze niż samo skazanie (zobacz). Wynika to z faktu, że w ramach wymiaru kary uwzględnić należy bardzo wiele czynników o różnym charakterze. W dodatku część z nich, jak próba oceny wpływu kary na skazanego czy społeczeństwo, odnosi się do przyszłości.
Jak zatem można ułatwić podejmowanie decyzji w przedmiocie kary? Z pomocą może nam przyjść system angielski, który również opisywałem w jednym z poprzednich tekstów (zobacz). Jednym z głównych założeń tego systemu jest podział procesu wymiaru kary na poszczególne etapy. Co istotne, na każdym z tych etapów, po uwzględnieniu określonych okoliczności, wymierzona kara może zostać zmodyfikowana.
Zamiast podejmować jedną trudną decyzję, lepiej podzielić ją na mniejsze, łatwiejsze do rozstrzygnięcia kwestie.
Pojawia się zatem pytanie, jakie etapy można wyróżnić w procesie wymiaru kary i ile powinno ich być. Pierwszą kwestią, od której zależy kara, jest to, za co karzemy, a więc powaga konkretnego przestępstwa. Przestępstwo może przecież przybrać bardzo różne formy i nawet dwa przestępstwa tego samego typu, na przykład dwie kradzieże, mogą się znacznie od siebie różnić.
Drugą kwestią, którą należy uwzględnić jest ocena winy, a więc powodu, dla którego określony sprawca popełnił konkretne przestępstwo oraz tego, czy powód ten można uznać za usprawiedliwiony w jakimkolwiek stopniu. Pozostałe okoliczności dotyczą przede wszystkim oceny celów, które kara ma spełnić wobec skazanego, pokrzywdzonego czy społeczeństwa.
Wymierzanie kary musi zatem przejść od oceny czynu, przez ocenę decyzji sprawcy co do popełnienia przestępstwa, a dopiero później można przejść do celów, które kara ma osiągnąć.
W procesie wymiaru kary można zatem wyróżnić trzy najważniejsze etapy, odpowiadające na pytanie za co karzemy, kogo karzemy oraz po co karzemy. Co więcej, droga ta przebiegać musi dokładnie w tej kolejności. Żeby ocenić cel wymierzenia kary w konkretnym przypadku musimy wiedzieć kogo dokładnie oceniamy. Z kolei dla oceny winy sprawcy musimy wcześniej ustalić, jaki rodzaj czynu zamierzamy mu przypisać i jak poważny był to czyn.
Co jednak ważne, podobnie jak w systemie angielskim, na każdym z tych etapów sąd powinien wymierzyć karę adekwatną do ocenianych okoliczności. Dlatego też, zanim sąd wymierzy ostateczną karę należy najpierw wskazać konkretną karę, która będzie adekwatna do powagi czynu, a następnie do zakresu winy sprawcy.
Warto także zwrócić uwagę, że kara wymierzana w każdym kolejnym etapie nie będzie mogła być wyższa od tej wymierzonej w etapie poprzednim, a przeważnie z etapu na etap kara będzie się obniżać. Oceniając karę adekwatną do winy sprawcy nie można przecież wymierzyć kary surowszej niż wynikałoby to z oceny powagi przestępstwa. Tak samo nie można żądać kary wyższej niż adekwatna do stopnia winy powołując się na cele, jakie kara ma spełnić.
Dla lepszego zobrazowania sobie funkcjonowania powyższego mechanizmu, wyobraźmy sobie, że wskazany przy konkretnym przestępstwie zakres ustawowego wymiaru kary wyrażony został za pomocą taśmy. Im dłuższa taśma, tym szerszy zakres możliwych do wyboru przez sędziego rodzajów i wymiarów kar. W takim układzie każdy kolejny etap wymiaru kary będzie działał niczym nożyczki odcinające odpowiednio długi koniec taśmy. Odcinana taśma będzie z kolei odpowiadać karom, które przekraczają karę adekwatną na danym etapie. Dzięki temu, możliwy zakres będzie się sukcesywnie zmniejszał, odrzucając kary nadmiernie surowe względem ocenianych okoliczności.
Proces wymiaru kary pod lupą
Do tej pory wskazałem, że w procesie wymiaru kary warto wyróżnić trzy odrębne etapy, po których wymierzana byłaby kara odpowiednia dla ocenianych okoliczności. Naturalną konsekwencją tych ustaleń jest pytanie, które okoliczności należałoby wziąć pod uwagę na każdym z konkretnych etapów wymiaru kary.
Rozpocznijmy od pierwszego etapu, a więc oceny społecznej szkodliwości przestępstwa. Obecne uregulowania mówią nam dużo na temat tego, co należy wziąć pod uwagę przy przeprowadzaniu takiej oceny.
Co ważne, ocena taka potrafi być kluczowa nie tylko dla wymiaru kary, ale w ogóle dla możliwości przypisania przestępstwa. W przypadku bowiem, gdy określone zachowanie będzie odpowiadało opisowi przestępstwa zamieszczonemu w kodeksie, ale jednocześnie społeczna szkodliwość konkretnego czynu zostanie oceniona jako znikoma, wówczas czyn taki nie stanowi przestępstwa (art. 1 § 2 k.k.).
Kodeks karny określa przy tym wprost okoliczności, które należy uwzględnić przy ocenie społecznej szkodliwości (art. 115 § 2 k.k.). Wśród nich wymieniono takie okoliczności, jak rodzaj i charakter naruszonego lub zagrożonego dobra, rozmiary wyrządzonej lub grożącej szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków, rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich naruszenia, ale także okoliczności subiektywne, jak postać zamiaru, czy motywację sprawcy.
Regulacja ta odnosi się do wszystkich typów przestępstw, co z jednej strony jest jej wielką zaletą, ale jednocześnie największą wadą. Zaprezentowany powyżej katalog jest bardzo ogólny i nie wskazano w nim, na przykład tego, które dobro prawne jest cenniejsze od innych, czy też jak konkretna motywacja sprawcy wpływa na ocenę społecznej szkodliwości. Oczywiście nie uczyniono tego, gdyż na takim poziomie ogólności wskazać tego nie sposób.
Dlatego też, co podkreślałem także wcześniej, trafniejszym rozwiązaniem jest opracowanie, w ramach wyżej zarysowanych ogólnych kryteriów, szczegółowych katalogów odnoszących się do konkretnych kategorii przestępstw.
Inne okoliczności wpływające na ocenę stopnia społecznej szkodliwości powinny być uwzględniane w przypadku kradzieży, inne przy prowadzeniu pojazdu w stanie odurzenia, a jeszcze inne przy zabójstwie.
W przypadku dwóch kolejnych etapów procesu wymiaru kary sytuacja wygląda jeszcze mniej kolorowo niż przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości. Kodeks nie zawiera bowiem nawet ogólnego katalogu okoliczności, które powinny zostać uwzględnione przy ocenie stopnia winy czy realizacji konkretnych celów kary. Z poszczególnych uregulowań kodeksowych wyczytać można co najwyżej przykłady takich okoliczności, które omówię poniżej.
Zacznijmy od okoliczności uwzględnianych przy ocenie stopnia winy, pamiętając, że ocena stopnia winy sprawcy to w rzeczywistości ocena stopnia wolności sprawcy w podejmowaniu decyzji o popełnieniu przestępstwa. Im silniejszy był wpływ okoliczności zewnętrznych na decyzję sprawcy, tym niższy będzie stopień jego winy.
Kodeks karny opisuje okoliczności, które mogą zmniejszyć stopień winy, a w niektórych przypadkach wyłączyć nawet możliwość przypisania określonej osobie odpowiedzialności karnej. Dotyczy to m.in. działania sprawcy w wyniku choroby psychicznej, ale także działania pod wpływem błędu, strachu, czy silnego wzburzenia.
W ramach ostatniego etapu wymiaru kary ocenie poddaje się przede wszystkim okoliczności świadczące o możliwości zrealizowania konkretnych celów kary. Do celów tych należy przede wszystkim zapobieganie ponownemu popełnieniu przestępstwa przez sprawcę, ale także oddziaływanie na inne osoby poprzez wzmacnianie przekonania, że obowiązujące reguły są egzekwowane. Przy wymiarze kary uwzględnia się również okoliczności związane z pokrzywdzonym, w tym (w określonym zakresie) jego sytuację i zachowanie oraz działania sprawcy zmierzające do naprawienia szkody lub zadośćuczynienia.
Z uwagi na wskazane wyżej cele na ostatnim etapie ocenia się okoliczności, które nie dotyczą bezpośrednio samego czynu, lecz osoby sprawcy. Kodeks wskazuje na przykład, że przy wymiarze kary należy ocenić sposób życia sprawcy przed popełnieniem przestępstwa oraz zachowanie się po jego popełnieniu.
Rewolucja czy ewolucja?
Widać więc, już choćby na podstawie tego krótkiego opisu, że proponowany przeze mnie model trzyetapowego wymiaru kary nie stanowi rewolucyjnego zerwania z dotychczasowym podejściem. Z jednej strony bazuje on na obowiązujących przepisach oraz wpisuje się w podstawowe założenia teoretyczne istniejącego systemu. Z drugiej strony, rozwiązanie to nie ogranicza nadmiernie swobody sędziowskiej, dając jednak bardziej precyzyjne wskazówki dla sędziego.
W dalszym ciągu to przede wszystkim sędziowie będą dokonywali oceny poszczególnych okoliczności i wymierzali konkretną karę, korzystając przy tym ze wsparcia wypracowanych w doktrynie kryteriów.
Proponowany przeze mnie model można potraktować jako postulat doprecyzowania i uszczegółowienia systemu, również poprzez wypracowanie przez środowisko sędziowskie bardziej konkretnych standardów orzekania. Idea trzyetapowego procesu wymiaru kary nawiązuje tym samym do początków angielskich prac nad procesem wymiaru kary, które opisywałem w jednym z poprzednich tekstów (zobacz).
Proponowane przeze mnie rozwiązanie nie ma na celu zakończenia dyskusji nad sposobem wymiaru kary; wręcz przeciwnie, ma skłonić prawników, w tym sędziów, do wypracowania odpowiednich, wspólnych standardów postępowania.
Ujednolicenie sposobu postępowania przy wymierzaniu kary może natomiast sprzyjać większej spójności orzecznictwa i ograniczać ryzyko nieuzasadnionych różnic w wymiarze kar, a tym samym lepiej realizować zasadę równości wobec prawa.
Jednocześnie dzięki mechanizmowi polegającemu na stopniowym i konkretnym ograniczaniu zakresu możliwej do wymierzenia kary decyzje podejmowane na kolejnych etapach powinny być bardziej przejrzyste, racjonalne i łatwiejsze do uzasadnienia.
Opracował: dr Daniel Kwiatkowski – Katedra Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego
Zdjęcie: Daniel Kwiatkowski
Powyższy tekst jest elementem serii, której celem jest upowszechnienie wyników badań realizowanych w ramach projektu badawczego o nr 2019/33/N/HS5/00883, finansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki w ramach konkursu PRELUDIUM 17.
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.
