Występowanie nieuzasadnionych różnic w wymiarze kary jest zjawiskiem bardzo dobrze zbadanym. Wraz z ujawnieniem problemu rozpoczęto jednak prace nad przeciwdziałaniem temu zjawisku. Sprawdźmy zatem, czy te wysiłki okazały się skuteczne.
Zacznijmy od początku
W przypadku nieuzasadnionych różnic w wymiarze kary historia prac nad przeciwdziałaniem temu zjawisku jest niemal tak długa, jak same badania opisujące ten problem. Pierwsze wzmianki o tym pochodzą już z II połowy XIX wieku, kiedy to dyskutowano w Anglii problem bardzo szerokiej swobody sędziowskiej w wymiarze kary i związanymi z nią istotnymi różnicami w ocenach pomiędzy poszczególnymi sędziami.
Wówczas, w 1871 r. Edward Cox zaproponował organizowanie corocznych spotkań sędziów, na których mieliby oni dyskutować i starać się wypracować wspólne reguły wymierzania kar, przynajmniej w przypadku najpowszechniejszych przestępstw. Jednocześnie, by przekonać środowisko sędziowskie, że wypracowanie takich standardów jest możliwe, Cox sam zaproponował swoje propozycje.
Propozycje te nie miały jednak na celu zakończyć dyskusji, a wręcz zachęcić do jej kontynuowania przez samych sędziów. Cox nie był przy tym, jak się może wydawać, przeciwnikiem szerokiej swobody sędziowskiej w wymiarze kary, w której widział wielką wartość.
Podejmowane próby miały zatem przede wszystkim skłonić środowisko sędziowskie do wypracowania odpowiednich standardów, co miało przeciwdziałać arbitralności rozstrzygnięć.
Owocem prowadzonych dyskusji, było przyjęcie w Anglii w 1901 r. przez komitet sędziów królewskich wskazówek co do wymiaru kary dla sześciu ogólnych kategorii przestępstw. Opracowane standardy były przy tym jedynie sugestiami dla sędziów, którzy mogli oczywiście orzec odmiennie niż w nich wskazano, w tym w przypadku wystąpienia w sprawie szczególnych okoliczności.
Co ciekawe, w historii tej pojawia się także postać Winstona Churchilla, późniejszego premiera i męża stanu Wielkiej Brytanii. Na początku 1910 r., gdy został on mianowany ministrem spraw wewnętrznych, w ramach urzędu miał możliwość łagodzenia wymierzonych kar, z czego bardzo często korzystał.
Przykładowo, kilka miesięcy po objęciu urzędu, po dokonaniu inspekcji jednego z więzień Churchill nakazał natychmiastowe zwolnienie z niego części osadzonych. Zwolnienie to dotyczyło młodocianych, którzy zostali skazani za drobne przestępstwa. Churchill ostro sprzeciwiał się wysyłaniu do więzień młodych osób, w dodatku za najdrobniejsze czyny.
Na tym jednak nie skończył się udział Churchilla. Po zapoznaniu się z wypracowanymi i obowiązującymi wówczas wskazówkami orzeczniczymi przygotowanymi przez sędziów apelacyjnych uznał, że są one niewystarczające i potrzebne jest dalsze ujednolicenie sposobu wymierzania kary.
Churchill zaproponował swoje kryteria wymierzania kar, opierając się przede wszystkim na założeniu, że poważniejsze przestępstwa, bardziej szkodliwe społecznie, powinny spotykać się z wyższą karą.
Jednocześnie, nie zapominał o okolicznościach związanych ze sprawcą, które także uwzględnił w przygotowanej przez siebie propozycji. Wypracowane przez Churchilla kryteria nie weszły nigdy w życie, gdyż aż do opuszczenia zajmowanego wówczas przeze niego urzędu pozostały one w fazie projektu.
Wiedza to podstawa
Problem różnych ocen sędziowskich wynika przede wszystkim z różnych sposobów myślenia oraz opieraniu się na odmiennych kryteriach i preferencjach. By temu zaradzić możliwe są dwa podejścia. Z jednej strony można ustalić wspólne reguły postępowania, które przynajmniej w pewnym stopniu, zmniejszą przestrzeń pojawiania się powyższych różnic. Z drugiej strony, wychodząc z założenia, że różnice między sędziami wynikają z różnej wiedzy, można starać się pracować w tym obszarze.
Dążenie do spójności w orzekaniu może się skupiać z jednej strony na ustalaniu wspólnych reguł postępowania, z drugiej na dostarczaniu w miarę jednolitego zakresu wiedzy.
Obie te kategorie rozwiązań proponowano i wprowadzono w praktyce. Zacznijmy jednak od drugiego z nich, polegającej na dostarczaniu sędziom wiedzy potrzebnej do wymierzenia kary. Postulaty takie zgłaszano jeszcze w I połowie XX w., przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Polegały one na powoływaniu zespołu ekspertów z różnych dziedzin, wspomagających sędziów w procesie wymiaru kary.
Co ważne, propozycje takie formułowali wówczas sami sędziowie. Przyznawali oni, że wymierzanie kary, wobec wielości czynników, które muszą uwzględnić, jest najtrudniejszą częścią ich pracy. Jednocześnie, w pracy tej, z uwagi na brak wcześniejszego przygotowania teoretycznego, czuli się pozostawieni sami sobie.
Innym sposobem ujednolicenia wiedzy sędziów było organizowanie seminariów i szkoleń, w tym także takich, na których to sami sędziowie, w ramach dyskusji wymieniali się poglądami i argumentami, starając się wypracować konsensus. Co istotne, często dyskusje te prowadzone były w odniesieniu do konkretnych spraw.
Opisane rozwiązania wprowadzono zarówno w samych Stanach Zjednoczonych, jak też innych krajach należących do rodziny common law, jak Wielka Brytania, Australia czy Kanada.
Istotną informacją przy wymierzaniu kary okazała się także wiedza na temat kar wymierzanych przez innych sędziów w określonych kategoriach spraw. Z tego też względu, kolejnym sposobem niwelowania nieuzasadnionych różnic było tworzenie baz statystycznych orzekanych kar.
Ustalmy jakieś kryteria
Początek współczesnych prac nad wypracowaniem reguł wymiaru kary przypada na lata 70. XX w. Wtedy to szerokim echem odbiły się prace amerykańskiego sędziego Marvina Frankela. Wskazywał on wady, jakie niosą ze sobą systemy z szeroką dyskrecjonalnością sędziego, przy braku jakichkolwiek reguł wymiaru kary. Proces wymierzania kary Frankel nazwał wręcz obszarem niezagospodarowanym przez prawo.
Co ciekawe, gdy Frankel był sędzią w Stanach Zjednoczonych eksperymentowano z opisywanymi wcześniej seminariami, w których sędziowie mogli uczestniczyć w tworzeniu standardów i reguł wymiaru kary w ramach zajęć w specjalnych instytutach. Nie był on jednak zbytnim entuzjastą tego rozwiązania. Jak sam wskazywał, w ciągu 6 lat pełnienia funkcji sędziego na takich seminariach spędził jedynie dwa popołudnia.
Z tego też względu, choć Frankel nie opowiadał się za rezygnacją z organizacji szkoleń i seminariów, to jednak był gorącym zwolennikiem ustalania określonych kryteriów wymierzania kary, w tym m.in. okoliczności łagodzących i zwiększających możliwą do wymierzenia karę.
Postulaty sędziego Frankela zostały w Stanach Zjednoczonych entuzjastycznie przyjęte, co skutkowało przyjmowaniem od lat 80. XX w. wytycznych w zakresie kary przez kolejne stany. Odrębne wytyczne opracowano następnie w Wielkiej Brytanii. Obecnie natomiast kolejne kraje na całym świecie wprowadziły lub rozważały wprowadzenie bardziej szczegółowych reguł wymiaru kary. Dotyczy to także krajów europejskich, do czego zachęcała choćby Rada Europy pod koniec ubiegłego wieku, opowiadając się jednak przeciwko wzorowaniu się na wytycznych amerykańskich.
Wiele rozwiązań
Konkretny kształt takich reguł i standardów może się znacznie różnić i to z kilku względów. Po pierwsze, mogą one być tworzone przez środowisko sędziowskie (np. Sąd Najwyższy), ale także przez uczonych w ramach działalności naukowej, czy też przez powołane do tego specjalnie rady i zespoły. Po drugie, mogą one być skierowane nie tylko do sędziów, ale także do prokuratorów, które to rozwiązanie przyjęto na przykład w Holandii. Po trzecie, reguły takie mogą być mniej lub bardziej szczegółowe, a także mogą pozostawiać więcej lub mniej swobody sędziom na odejście od nich w uzasadnionych przypadkach.
Tworzenie wytycznych powinno być jednak w dalszym ciągu połączone z dostarczaniem sędziom wiedzy i narzędzi potrzebnych do wymierzania kary. Oba te rozwiązania muszą się uzupełniać. Nie sposób przecież szkolić sędziów z tego, jak wymierzać karę, bez wcześniejszego opracowania sposobu, jak powinno się to robić. Z drugiej strony, nie jest także możliwe stworzenie jasnych i wyczerpujących reguł i standardów, które nie pozostawiałyby wątpliwości interpretacyjnych.
Widać więc, że rozwiązania mające przeciwdziałać nieuzasadnionym różnicom w wymiarze kary, w tym opracowanie wytycznych, mogą przybrać przeróżną postać. Choć nie sposób ich wszystkich omówić, to jednak w ramach kolejnych tekstów jako przykład przedstawię najważniejsze cechy najpopularniejszych systemów.
Opracował dr Daniel Kwiatkowski – Katedra Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego
Zdjęcie: Daniel Kwiatkowski
Powyższy tekst jest elementem serii, której celem jest upowszechnienie wyników badań realizowanych w ramach projektu badawczego o nr 2019/33/N/HS5/00883, finansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki w ramach konkursu PRELUDIUM 17.
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.
