czwartek, 15 października, 2026
Strona główna Nauka Dr Daniel Kwiatkowski: Polski system wymiaru kary pod lupą. Czy potrzebujemy zmiany? 

Dr Daniel Kwiatkowski: Polski system wymiaru kary pod lupą. Czy potrzebujemy zmiany? 

przez Redakcja

Ile swobody powinien mieć sędzia przy wymierzaniu kary i czy obecne polskie przepisy dają mu wystarczające wskazówki? A może zmiany wprowadzane w ostatnich dekadach w systemach wymiaru kary innych państw powinny być dla nas wzorem do naśladowania? 

Przykładami mogą być systemy amerykański i angielski, w których doszło do istotnych zmian w ukształtowaniu procesu podejmowania decyzji o karze. Wprowadzenie w tych systemach bardziej szczegółowych reguł i wytycznych w zakresie wymiaru kary miało przede wszystkim ograniczyć występowanie nieuzasadnionych różnic w wymierzanych karach, o których pisałem także wcześniej (zobacz artykuł). Po kilku dekadach funkcjonowania tych zmienionych systemów możemy pomyśleć, czy i ewentualnie w jakim stopniu mogą być one dla nas inspiracją. 

Zanim jednak będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie, czy warto wprowadzać zmiany w polskim systemie wymiaru kary, warto przybliżyć to, jak on obecnie wygląda. W ramach tego tekstu krótko opiszę najważniejsze cechy naszego systemu. Skoncentruję się na tych samych aspektach, które omawiałem przy opisywaniu systemu amerykańskiego i angielskiego, a więc na szczegółowości reguł wymiaru kary oraz szerokości swobody sędziowskiej.  

Ustawa to podstawa 

Zacznijmy od tego, że kształt polskiego systemu wymiaru kary nie zmienił się od niemal wieku. W modelowym ujęciu nasz system jest niemal taki sam, jak był przy wprowadzaniu pierwszego współczesnego kodeksu karnego z 1932 r. Oczywiście w tym czasie dochodziło do pewnych zmian, w szczególności przy uchwalaniu nowych kodeksów, jednak polski model wymiaru kary nie zmienił się w zasadniczej części. 

W naszym systemie w dalszym ciągu występuje stosunkowo niewiele reguł wymiaru kary, które mają w dodatku przeważnie bardzo ogólny charakter. Ograniczona liczba reguł oraz ich ogólnikowość oznaczają, że sędziowie przy wymierzaniu kary mają bardzo szeroki zakres swobody.  

Sama szeroka swoboda nie jest oczywiście problemem. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy towarzyszy jej brak realnych wskazówek, jak wymierzyć karę. Stan taki może prowadzić do polegania przez sędziów przede wszystkim na intuicji. To z kolei może mieć negatywne konsekwencje, o których pisałem we wcześniejszych tekstach. Jak zatem obecnie wyglądają przepisy regulujące system wymiaru kary w Polsce? 

Najważniejszym przepisem regulującym to, jak wymierzyć karę jest art. 53 Kodeksu karnego. 

Artykuł 53 k.k. wskazuje przede wszystkim, że przy wymiarze kary należy uwzględnić nie tylko stopień szkodliwości czynu i stopień winy sprawcy, ale także wpływ kary na skazanego i społeczeństwo. Jednocześnie przepis ten jasno wskazuje, że kara nie może przekroczyć stopnia winy sprawcy. Dodatkowo, przepis ten wymienia szereg okoliczności, które należy uwzględnić przy wymiarze kary, wprost czasem nawet wskazując, czy są to okoliczności łagodzące, czy obciążające. 

Na pierwszy rzut oka wydawać by się zatem mogło, że nasz system daje dość dużo wskazówek sędziemu co do tego, jak wymierzyć karę. Ocena ta zmienia się jednak po bardziej szczegółowej analizie opisywanego przepisu. Wszystkie wymienione tam okoliczności mają bowiem bardzo ogólny charakter. Choć mówią, co powinno być uwzględnione przy wymiarze kary, to nie wskazują w jaki sposób w konkretnej sprawie je zastosować.  

Co więcej, wiele ze wskazanych okoliczności jest dość oczywistych. Przykładem tego może być choćby to, że jako okoliczność obciążającą uznano działanie ze szczególnym okrucieństwem, a jako okoliczność łagodzącą wskazano działanie w wyniku motywacji zasługującej na uwzględnienie. Nie znaczy to oczywiście, że regulacje te są zbędne, gdyż tak nie jest. Jednak ich wartość praktyczna na potrzeby wymierzenia konkretnej kary jest niewielka. 

Oczywiście Kodeks zawiera także wiele innych przepisów regulujących wymiar kary. W rzeczywistości przepisy takie stanowią zdecydowaną większość przepisów części ogólnej kodeksu, która ma zastosowanie do wszystkich przestępstw. Jednakże również one nie są zbyt pomocne przy wymiarze kary w konkretnym przypadku. 

Część z nich ma, podobnie jak art. 53 k.k., bardzo ogólny charakter. Przykładem tego może być zasada ultima ratio, nakazująca przy lżejszych przestępstwach zagrożonych karą do 5 lat pozbawienia wolności, orzekanie więzienia jedynie w ostateczności, a więc wtedy, gdy celów kary w danym przypadku nie spełniłyby kary wolnościowe: grzywna lub ograniczenie wolności (art. 58 § 1 k.k.). Jednak z uwagi na bardzo ogólne ujęcie celów kary (art. 53 k.k.) przepis ten ma również dość ogólny charakter. Pozostałe przepisy dotyczące kar, choć czasami bardziej szczegółowe, odnoszą się często wyłącznie do określonego rodzaju kary lub innego środka reakcji karnej. 

Kodeks karny powie nam na przykład, jak długo może trwać określona kara lub inny środek, ale nie podpowie już, kiedy warto po niego sięgnąć ani w jakim wymiarze orzec go w konkretnej sprawie. 

Z tego też względu nasz system karny nie daje sędziemu realnych wskazówek, jak wymierzyć karę w konkretnym przypadku. Sprawy nie ułatwia także sposób, w jaki nasz kodeks opisuje poszczególne przestępstwa. Również te regulacje są często bardzo ogólne. Jeden przepis może obejmować zarówno czyny drobne, jak i znacznie poważniejsze. W konsekwencji skutkuje to bardzo szerokimi ustawowymi widełkami kary przewidzianej za dane przestępstwo. 

Jeśli nie ustawa, to co? 

Oczywiście samo to, że regulacje ustawowe mają ogólny charakter nie oznacza, że nigdzie w systemie prawnym nie zostały one doprecyzowane. Uszczegółowienie przepisów może bowiem następować w innych aktach prawnych, w szczególności niższego rzędu, a także w literaturze prawniczej lub w orzecznictwie sądów. Czy zatem tam sędzia znajdzie wskazówki, jak wymierzyć karę? Niestety, odpowiedź na to pytanie jest negatywna. 

Zarówno przedstawiciele doktryny prawniczej, jak też samo środowisko sędziowskie nie opracowało do tej pory bardziej precyzyjnych reguł wymierzania kary. 

Wkład nauki prawa w rozwój procesu wymiaru kary sprowadza się w gruncie rzeczy do próby pewnego uporządkowania funkcjonujących reguł wymiaru kary, poprzez wyodrębnienie wśród nich zasad i dyrektyw. Jednakże nawet w tym niewielkim zakresie w doktrynie nie udało się wypracować względnie spójnego stanowiska. W rezultacie niemal każdy przedstawiciel doktryny prezentuje własne rozumienie zasad i dyrektyw oraz proponuje ich własny katalog. 

Brak prac doktryny nad uszczegółowianiem reguł wymiaru kary jest zaskakujący, uwzględniając, że zadaniem nauki prawa powinno być właśnie doprecyzowanie i racjonalizowanie obowiązujących regulacji. Niestety, szczegółowe opracowania powstają niemal wyłącznie w odniesieniu do etapu przypisania odpowiedzialności karnej. 

Wiele kwestii z tego etapu zostało szczegółowo omówionych, doczekując się licznych teorii i interpretacji. W literaturze prawniczej wyjaśniano na przykład, często szczegółowo oraz na konkretnych przypadkach, kiedy sąd powinien uznać, że określone zachowanie stanowi usiłowanie albo czy określona osoba może być uznana za sprawcę danego skutku. 

Porównanie podejścia nauki prawa karnego do kwestii przypisania odpowiedzialności karnej oraz do kwestii wymiaru kary jest o tyle ciekawe, że z teoretycznego punktu widzenia to właśnie podjęcie decyzji o karze jest trudniejsze, o czym pisałem bardziej szczegółowo w jednym z poprzednich tekstów (zobacz artykuł). 

Podobnie sprawa wygląda w orzecznictwie sądów. Tutaj także trudno znaleźć bardziej szczegółowe wskazówki co do tego, jak konkretnie wymierzyć karę, choć wydawać by się mogło, że środowisko sędziowskie ma idealne warunki do uszczegółowiania reguł wymiaru kary. 

W ramach kontroli odwoławczej sądy wyższej instancji mogłyby przecież, bazując na konkretnych przypadkach, nie tylko poprawiać ewentualne błędy sądów niższych instancji. Mogłyby także wykraczać poza konkretną sprawę, wyciągając dalej idące wnioski i tworząc bardziej precyzyjne wskazówki co do tego, jak powinien przebiegać proces wymierzania kary. 

Rzeczywistość jest jednak inna. Jeśli już sądy odwoławcze zmieniają wymierzoną przez sądy niższej instancji karę, to polega to przede wszystkim na zastąpieniu intuicyjnej decyzji sądu niższej instancji swoją własną – nadal w równym stopniu intuicyjną – oceną przez sąd wyżej instancji. Dzieje się to oczywiście z tego względu, że tak jak sądowi pierwszej instancji, tak też sądowi odwoławczemu obecny system nie daje realnych wskazówek, w jaki sposób powinien wymierzyć karę. 

System sędziego-Herkulesa  

Jak więc widać, polski system wymiaru kary nie daje sędziom zbyt wielu wskazówek co do tego, jak wymierzyć karę, pozostawiając sędziom bardzo szeroki zakres swobody. Można oczywiście stwierdzić, że taki układ rzeczy nie jest wadą, ale wręcz zaletą systemu. Sędzia, nieskrępowany żadnymi regulacjami, które mogłyby tylko ograniczać mu możliwość wymierzenia sprawiedliwej kary, z łatwością będzie w stanie dotrzeć do słusznego i sprawiedliwego rozstrzygnięcia. 

Z drugiej jednak strony, za szeroką wolnością sędziego idzie także ogromna odpowiedzialność. Wymierzając karę w konkretnym przypadku każdy sędzia, chcąc zrobić to rozważnie i uniknąć kierowania się wyłącznie intuicją, powinien niejako opracować cały system od zera. Sędzia musi wymyślić, jak uporządkować wszystkie okoliczności istotne z punktu widzenia kary oraz jak je przełożyć na jej konkretny wymiar. 

Opracowanie całego systemu wymiaru kary przez sędziego podczas rozpatrywania konkretnych spraw wymagałoby wręcz tytanicznej pracy, którą mógłby wykonać jedynie sędzia-Herkules. 

Niestety, jak się wydaje, nie wszyscy możemy być Herkulesami. W przeciwnym wypadku bycie Herkulesem nie oznaczałoby nic. Dlatego też funkcjonowanie obecnego systemu wymiaru kary pozostawia wiele do życzenia. Sędziowie, podejmując decyzje w dużej mierze intuicyjnie, wydają niejednokrotnie trudne do zrozumienia rozstrzygnięcia. 

Co więcej, takie intuicyjne decyzje niezwykle trudno uzasadnić w sposób przekonujący, a więc tak, aby wykazać, że to właśnie ta konkretna kara jest właściwa i sprawiedliwa w danym przypadku. Stąd wynika często opisywany i krytykowany w literaturze problem uzasadnień sądowych dotyczących kary. Są one bardzo ubogie, schematyczne i powtarzalne.  

Obraz polskiego systemu wymiaru kary bardzo dobrze oddają słowa prof. Bronisława Wróblewskiego, który blisko sto lat temu prowadził badania nad wymierzaniem przez sędziów kary. Profesor Wróblewski stwierdził wówczas, że „wymiar kary, na który składają się swobodna ocena sędziego i współczesny kodeks karny, wymaga od sędziego wysokiego wykształcenia i spokojnej, pełnej rozwagi pracy. (…) Dając sędziemu wiele, wiele od niego wymaga”.  

Choć słowa te napisane zostały blisko sto lat wcześniej, to jednak równie dobrze mogłyby dotyczyć obecnego stanu rzeczy. Pokazuje to, jak niewiele nasz system wymiaru kary zmienił się przez ten czas. W dalszym ciągu pokładamy nadzieję wyłącznie w sędziach-Herkulesach. Jak mogłaby zatem wyglądać alternatywa? O tym napiszę w kolejnym tekście. 


Opracował: dr Daniel Kwiatkowski – Katedra Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego 

Zdjęcie: Daniel Kwiatkowski 


Powyższy tekst jest elementem serii, której celem jest upowszechnienie wyników badań realizowanych w ramach projektu badawczego o nr 2019/33/N/HS5/00883, finansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki w ramach konkursu PRELUDIUM 17. 


Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.

Czytaj więcej

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.

Copyright © 2017-2026 by Krakowski Instytut Prawa Karnego Fundacja / ISSN: 2544-9052