Strona główna Opinie Dr Jacek Duda: Jak zmienić przestępstwo obrazy uczuć religijnych w zgodzie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Dr Jacek Duda: Jak zmienić przestępstwo obrazy uczuć religijnych w zgodzie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

przez Redakcja

Zdaniem Trybunału strasburskiego, do naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka doszło nie tylko na skutek zapadnięcia wobec piosenkarki wyroków sądów powszechnych, ale również na skutek zapadnięcia niekorzystnego dla niej wyroku Trybunału Konstytucyjnego – analizuje dr Jacek Duda z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Na łamach portalu Karne24.com ukazał się artykuł Jakuba Niedziółki i Huberta Trzcińskiego (zobacz), w którym autorzy krytycznie odnieśli się do przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelizacji art. 196 kodeksu karnego, przewidującego przestępstwo obrazy uczuć religijnych (zobacz projekt). Autorzy tekstu nie tylko twierdzą, że proponowana nowelizacja nie naprawi tego przepisu, ale wydają się zakładać, że taka naprawa nie jest potrzebna.

Z tym ostatnim założeniem nie mogę się zgodzić. Art. 196 kodeksu karnego w obowiązującym brzmieniu jest niezgodny z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i wymaga pilnej interwencji ustawodawcy.

Projekt nowelizacji

Przewidziane w art. 196 k.k. przestępstwo popełnia ten, kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych. Nowelizacja przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości ma bardzo ograniczony charakter i sprowadza się do ingerencji w grożące za ten czyn kary.

Obecnie przepis przewiduje tak zwaną sankcję alternatywną, a więc kary grzywny, ograniczenia wolności i pozbawienia wolności do lat 2. Oznacza to, że orzekający w sprawie sąd, oceniając okoliczności czynu, może dość swobodnie wybrać między sankcją majątkową, a surowszymi konsekwencjami, w tym pozbawieniem wolności. Nowelizacja usuwa jedynie możliwość orzeczenia tej ostatniej kary. Projekt w ogóle nie ingeruje natomiast w opis czynu zabronionego, a więc nie zmienia nic w kontekście tego jakie czyny mogą zostać uznane za przestępstwo obrazy uczuć religijnych, a jakie nie.

Jako uzasadnienie nowelizacji wskazano konieczność wdrożenia do polskiego systemu prawnego wniosków wynikających z wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Rabczewska przeciwko Polsce z 15 września 2022 roku (zobacz). W wyroku Trybunał uznał, że skazanie znanej polskiej piosenkarki za to właśnie przestępstwo, w związku z jej wypowiedzią dotyczącą Biblii, stanowiło naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Propozycja nowelizacji spotkała się z krytyką Niedziółki i Trzcińskiego, którzy zarzucają Ministerstwu manipulację wyrokiem ETPCz. Wskazują bowiem, że dla Trybunału problemem nie było zagrożenie tego czynu karą pozbawienia wolności, lecz nieproporcjonalność kary wobec drobnego, bagatelnego charakteru wypowiedzi Doroty Rabczewskiej. W konsekwencji Trybunał zakwestionował nie tyle treść samego przepisu i grożące za nie kary, co jego zastosowanie do konkretnej sprawie. Rabczewska nie została zresztą skazana na pozbawienie wolności, ale na grzywnę.

Rację mają Niedziółka i Trzciński, gdy twierdzą, że proponowana zmiana ma się nijak do orzeczenia Trybunału.

Problem w tym, że dokładna analiza wspomnianego wyroku winna prowadzić do zasadniczej ingerencji w opis tego przestępstwa lub do jego całkowitego usunięcia.

Co naprawdę wynika z orzeczenia Trybunału?

Trybunał strasburski wyraźnie wskazuje warunki, pod którymi stosowanie sankcji karnych za obrazę uczuć religijnych pozostawać będzie w zgodzie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, przewidującym standard ochrony wolności słowa. Stwierdził mianowicie, że grupy religijne muszą tolerować odrzucanie przez innych ich doktryn, a nawet propagowanie doktryn wrogich ich wierze, dopóki wypowiedzi nie podżegają do nienawiści lub nietolerancji religijnej. Jeśli dana wypowiedź nie ma tego rodzaju, nienawistnego charakteru, pozostaje pod ochroną Konwencji nawet wówczas, gdy ma charakter obraźliwy.

Orzeczenie strasburskie stanowi kontynuację linii orzeczniczej, zgodnie z którą warunkiem stosowania środków represyjnych za zachowania atakujące uczucia religijne jest w istocie godzenie w ponadindywidualne wartości oraz podżeganie w ten sposób do nienawiści, w szczególności skierowanej wobec mniejszości religijnych.

Pod ochroną zasady wolności słowa pozostają nie tylko wypowiedzi nieszkodliwe i obojętne, ale również takie, które obrażają, szokują lub niepokoją jakąkolwiek grupę społeczną, niezależnie od jej reakcji. W zgodzie z Europejską Konwencją Praw Człowieka pozostaje tylko tak ujęte przestępstwo obrazy uczuć religijnych, które ogranicza karalność do takich zachowań, które mają charakter podżegający do nienawiści lub w inny spokój zakłócają spokój i tolerancję religijną.

Przestępstwo to winno być więc ujęte jako chroniące w pierwszej kolejności dobra prawne o charakterze wspólnotowym i ponadindywidualnym.

Warunków tych art. 196 k.k. w obowiązującym brzmieniu nie spełnia i żadna modyfikacja grożących za ten czyn kar tego nie zmieni.

Problem Trybunału Konstytucyjnego

Warto zauważyć, że Dorota Rabczewska została skazana za przestępstwo z art. 196 k.k., a po uprawomocnieniu się wyroku w jej sprawie złożyła skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego. Zarzuciła w niej, że przepis ten jest nie do pogodzenia z gwarantowaną konstytucyjnie wolnością wypowiedzi (art. 54 ust. 1 Konstytucji).

Polski sąd konstytucyjny uznał art. 196 k.k. za zgodny z Konstytucją w wyroku z 6 października 2015 r., SK 54/13. Zdaniem Trybunału strasburskiego do naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka doszło nie tylko na skutek zapadnięcia wobec piosenkarki wyroków sądów powszechnych, ale również na skutek zapadnięcia niekorzystnego dla niej wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Naruszeniem Konwencji zdaniem ETPCz było zaniechanie przez sądy krajowe oceny czy wypowiedzi skarżącej „mogły doprowadzić do uzasadnionego gniewu, lub czy miały taki charakter, by zachęcać do nienawiści lub w inny sposób naruszać pokój religijny i tolerancję w Polsce”.

Wadliwa konstrukcja obrazy uczuć religijnych

Problem polega na tym, że sądy krajowe kwestii tej nie musiały analizować, a to z powodu wadliwego opisu omawianego przestępstwa. Niedziółka i Trzciński wskazują, że art. 196 k.k. obok uczuć religijnych chroni również porządek publiczny. Tyle że twierdzenie takie nie wynika z treści tego przepisu i jego dotychczasowej wykładni. Przyjmuje się bowiem powszechnie, że do jego popełnienia wystarczy, aby konkretna (pojedyncza) osoba poczuła się dotknięta danym zachowaniem, które obiektywnie stanowi poniżenie lub obrazę w stosunku do przedmiotu czci (niektórzy uważają, że muszą występować dwie osoby w ten sposób pokrzywdzone).

Przepis nie wymaga, aby z zachowaniem sprawcy związane było choćby tylko abstrakcyjne zagrożenie dla pokoju publicznego czy możliwość wywołania niepokojów na tle religijnym.

Jego ratio legis nigdy nie stanowiło zapobieganie „wojnom religijnym”, ale ochrona dobrostanu indywidualnych osób, należących do bardzo konkretnej grupy: oddających cześć religijną określonym przedmiotom lub uczestniczących w publicznym wykonywaniu obrzędów religijnych. Wyraz temu przekonaniu dał Trybunał Konstytucyjny w powołanym wcześniej wyroku w sprawie skargi konstytucyjnej pani Rabczewskiej (zobacz), gdzie wyraźnie stwierdzono, że art. 196 k.k. chroni uczucia religijne innych osób bezpośrednio powiązane z wolnością religii i godnością człowieka, a nie dobra o charakterze publicznym.

Co dalej z art. 196 kodeksu karnego?

W związku z powyższym niezbędna jest znacznie dalej idąca ingerencja ustawodawcy. Są tu możliwe dwie drogi.

Pierwsza to całkowite skreślenie art. 196 k.k. Zupełnie wystarczające dla ochrony wolności wyznania są bowiem inne przepisy kodeksu karnego. Mam tu na myśli art. 256 k.k. (nawoływanie do nienawiści na tle różnic wyznaniowych), art. 257 k.k. (znieważenie lub naruszenie nietykalności cielesnej z powodu przynależności wyznaniowej) oraz przestępstwa przeciwko czci i nietykalności cielesnej.

Nie byłoby to rozwiązanie unikatowe w Europie. We Francji, a więc w kraju mierzącym się z napięciami na tle religijnym o nieporównywalnie większym natężeniu niż Polska, przestępstwa obrazy uczuć religijnych nie ma.

Drugim sposobem byłoby wprowadzenie dodatkowego znamienia (modalnego lub znamienia skutku), zawężającego kryminalizację do najpoważniejszych przypadków burzenia spokoju społecznego.

Ewentualną inspiracją dla polskiego ustawodawcy mógłby wówczas być niemiecki odpowiednik przestępstwa obrazy uczuć religijnych, ujęty w § 166 Abs. 1 niemieckiego kodeksu karnego (Beschimpfung von Bekenntnissen). Przepis ten wymaga, aby zachowanie sprawcy stanowiące znieważenie wyznania religijnego mogło zakłócić spokój publiczny (den öffentlichen Frieden stören).

Niezależnie od wyboru rozwiązania za pożądaną uważam w ogóle likwidację rozdziału XXIV kodeksu karnego, w którym umieszczone zostały przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania, i przeniesienie tych przepisów – z odpowiednimi modyfikacjami – do rozdziału XXXII, grupującego przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu. Stanowiłoby to wyraz zmiany perspektywy kryminalizacji w kierunku ochrony dóbr prawnych o charakterze wspólnotowym, pozostawiając ochronę indywidualnej wolności religijnej domenie innych dziedzin prawa, w szczególności prawu cywilnemu.


Autor: dr Jacek Duda, Katedra Prawa Karnego Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Zdjęcie: Jacek Duda


Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.

Czytaj więcej

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.

Copyright © 2017-2026 by Krakowski Instytut Prawa Karnego Fundacja / ISSN: 2544-9052