Szokujące naruszenia przepisów ruchu drogowego w ramach nielegalnych wyścigów doprowadziły w przeszłości do wielu tragicznych wypadków z udziałem osób postronnych. Kiedy ścigającym się kierowcom można przypisać współsprawstwo zabójstwa?
Autorzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego proponują nowe spojrzenie na współsprawstwo zabójstwa. W analizie opublikowanej w czasopiśmie „Prokuratura i Prawo” przekonują, że odpowiedzialność za współsprawstwo zabójstwa drogowego jest możliwa.
Ekstremalne przypadki naruszeń przepisów ruchu drogowego zakończone śmiercią człowieka, do jakich doszło w ostatnich latach, wywołały dyskusję o zaostrzonej odpowiedzialności piratów drogowych.
Ważnym głosem jest opublikowany w 2026 r. w „Państwie i Prawie” artykuł na temat możliwości zastosowania w takich sytuacjach kwalifikacji z art. 148 k.k.
Jeden czy więcej sprawców?
Ważną kwestią, która domaga się zbadania, są przypadki wyścigów samochodowych, zakończonych tragiczną śmiercią pasażerów lub osób postronnych. Pytanie, które pojawia się w takich sytuacjach jest następujące: czy można przypisać odpowiedzialność za śmierć człowieka nie tylko temu kierowcy, który wykonał tragiczny w skutkach manewr, ale także temu który „jedynie” uczestniczył w wyścigu i swoim zachowaniem prowokował rywala do osiągania jeszcze większej prędkości?
Odpowiedzi dostarcza art. 18 §2 Kodeksu karnego, który reguluje kwestie współsprawstwa w popełnieniu przestępstwa.
Istotnym problemem jest ocena, czy zachowania dwóch ścigających się kierowców można określić mianem „porozumienia”.
Treścią porozumienia będzie podjęcie zachowania ryzykownego, zagrażającego dobru prawnemu i naruszającemu reguły postępowania z nim, ze świadomością uczestników porozumienia, że działania te są wysoce groźne dla życia człowieka.
Stwierdzić trzeba, że oprócz oczywistego wejścia w porozumienie w postaci umówienia się na wyścig, termin ten obejmuje także spontaniczną i dorozumianą synchronizację zachowań kierowców na drodze (zwiększanie prędkości w zależności od prędkości konkurenta, niezaprzestanie wyścigu mimo łamania kolejnych przepisów drogowych przez rywala, wykonywanie podobnych manewrów itd.) – wskazują autorzy artykułu.
Godzi się czy nie?
Oprócz samego udziału w porozumieniu, należy także udowodnić współsprawcy zamiar ewentualny, tj. godzenie się na czyn zabroniony współpopełniony przez rywala w czasie wyścigu.
Ponieważ przyjęcie takiego założenia oznacza „przejście” z nieumyślnej do umyślnej formy czynu, należy być bardzo ostrożnym przy podejmowaniu jakichkolwiek ustaleń w tym zakresie.
Autorzy rozważają, jakie czynniki należy brać pod uwagę przy ustalaniu, że współsprawcy godzili się na śmierć.
Sama decyzja o wzięciu udziału w wyścigu z pewnością nie zawsze jest równoznaczna z godzeniem się na śmierć człowieka. Podjęcie takiej decyzji może jednak stanowić wskazówkę dla ustalenia stanu mentalnego sprawcy.
Przykładowo, jeśli wyścig miał odbyć się na zatłoczonej głównej drodze w mieście, sama decyzja o przystąpieniu do niego może być poważnym argumentem za przyjęciem zamiaru wynikowego istniejącego od samego początku wyścigu.
Istotna jest też decyzja o udziale w wyścigu z konkretną osobą. Jeśli wykazuje ona wyraźną skłonność do brawury, o której wie rywal, wzięcie udziału w wyścigu odbiera mu szansę na uniknięcie zagrożenia wywołanego przez skrajnie niebezpieczną jazdę współuczestnika w czynie.
„Skoro sprawca rozliczany jest z „godzenia się”, uwzględniającego wszystkie zachowania współsprawców wyczerpujące znamiona przedmiotowe, formuła obojętności spełniona jest modelowo. Trudno bowiem uznać, by uczestnik rajdu już po jego rozpoczęciu, w czasie dynamicznej sytuacji na drodze, gdy o tragicznych skutkach decydują ułamki sekund, mógł w racjonalny i skuteczny sposób próbować uniknąć zagrożenia, nie mając realnego wpływu na zachowanie drugiego kierującego” – piszą Małecki i Kraj.
Zamiar trzeba udowodnić
Najpopularniejszą (zwłaszcza w orzecznictwie) koncepcją „godzenia się” jest tzw. koncepcja obiektywnej manifestacji. Ocena, czy ścigający się miał zamiar ewentualny spowodowania śmierci człowieka czy nie, wymaga sprawdzenia, czy sprawca podjął działania mogące stanowić przykład „niegodzenia się” na skutek śmiertelny.
Do przykładów takiego obiektywnego zamanifestowania braku akceptacji dla powodowania śmierci zaliczyć można:
- widoczne zredukowanie prędkości bądź całkowite wycofanie się z wyścigu,
- powstrzymanie się od wyprzedzania czy omijania innego pojazdu w ryzykowny sposób,
- powstrzymanie się od najbardziej jaskrawych przypadków złamania przepisów ruchu drogowego takich jak przejazd na czerwonym świetle,
- zaprzestanie jazdy w taki sposób, który wymusza ryzykowne zachowania na rywalu (zajeżdżanie drogi lub tzw. jazda na zderzaku).
Kontynuowanie brawurowej jazdy oznacza nie tylko trwanie w porozumieniu obejmującym kolejne etapy trasy, ale stanowi także bardzo poważny argument za przyjęciem zamiaru ewentualnego, a zatem umyślnej postaci czynu.
Porozumienie trochę jak godzenie
Zamiar ewentualny, oprócz komponentu wolicjonalnego (godzenie się sprawcy na czyn zabroniony) opiera się zawsze na podłożu intelektualnym – świadomość wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia czynu zabronionego. Element intelektualny zamiaru wydaje się tożsamy z mentalnym elementem porozumienia – zauważają autorzy.
Jeśli sprawcy (w sposób wcześniej ustalony lub dorozumiany) obustronnie i świadomie uzgadniają, że rozpędzą się do prędkości ponad 200 km/h w warunkach miejskich – oznacza to równoczesną świadomość tego, że to co robią, stanowi ogromne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, a wystąpienie tragicznego skutku jest bardzo prawdopodobne.
Jak wskazują autorzy, przypisanie współsprawcy odpowiedzialności za śmierć człowieka w wyniku manewru wykonanego przez innego uczestnika wyścigu jest możliwe.
Konieczne do tego jest przede wszystkim wykazanie, że mimo świadomości niebezpieczeństwa uczestnik wyścigu nie wycofał się z niego, a tym samym nie zmniejszał zagrożenia, okazując obojętność wobec ludzkiego życia.
Opracował Piotr Banaśkiewicz – student prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Zdjęcie wygenerowano przy użyciu narzędzia Gemini.
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.
