Za freak fighty w formule „1 na 1”, z uwagi na zgodę dzierżyciela dobra prawnego, co do zasady nie grozi odpowiedzialność karna, poza sytuacjami skrajnie zagrażającymi życiu walczących – analizują Kacper Szajor i Maciej Wójcik w artykule naukowym opublikowanym w Prokuraturze i Prawie.
Freak fighty cieszą się dużą popularnością, szczególnie wśród młodzieży, co spowodowane jest uczestnictwem w nich znanych osób. Jednak te pojedynki nierzadko mają niewiele wspólnego z rywalizacją sportową, co rodzi pytania o możliwość ingerencji prawa karnego w przypadku zdarzeń spełniających znamiona przestępstwa.
Freak fight freak fightowi nierówny
Coraz większe zainteresowanie freak fightami sprawia, że organizatorzy tego typu pojedynków prześcigają się w wymyślaniu bardziej kontrowersyjnych konfiguracji, tj. starcie kilku osób na raz lub walka z użyciem broni. Niejasny jest status freak fightów jako sportu, a to wywołuje pytania, czy walczącym grozi odpowiedzialność karna za zachowania spełniające znamiona czynów zabronionych.
Autorzy podkreślają, że freak fighty mają zróżnicowany charakter i są niejednorodne, co wpływa na ich prawnokarną kwalifikację.
Pod tym pojęciem mieszczą się zarówno pojedynki byłych lub obecnych zawodników różnych sportów walki, toczone według ustandaryzowanych zasad, jak i starcia amatorów w konfiguracjach wieloosobowych, przypominające „ustawki kibicowskie”. Temat tych ostatnich był opisywany przez K. Szajora i M. Wójcika na naszym portalu (zobacz artykuł o ,,ustawkach”).
O ile walki zawodników z dużym doświadczeniem w sportach walki, należących do tej samej kategorii wagowej są zbliżone pod kątem legalności oraz posiadania przymiotu sportu do walk MMA, o tyle nie jest to tak oczywiste w przypadku innych konfiguracji.
Dyskusyjne może być starcie dwóch zawodowców, którzy należą do odmiennych kategorii wagowych, odbiegających od siebie o kilkadziesiąt kilogramów, gdyż zachwiana jest ,,równowaga broni” i trudno uznać je za pojedynek stricte sportowy. Starcia z udziałem amatorów skupiają się na chęci zarobku oraz dostarczeniu show, głównie przez kreowanie konfliktu między walczącymi, a aspekt sportowy jest marginalny lub w ogóle nie występuje.
Typologia freak fightów
Największe kontrowersje budzą walki toczone w konfiguracjach wieloosobowych, które nie mają nic wspólnego ze sportem, a swoim charakterem przypominają tzw. ustawki kibicowskie. Jak zauważają autorzy, w tego typu pojedynkach zasady sportowe w praktyce nie obowiązują, a udział sędziów jest iluzoryczny. Trudno bowiem uznać, że jeden lub dwóch sędziów jest w stanie w pełni kontrolować przebieg starcia w formule ,,3 na 3” lub z większą ilością uczestników, aby w razie konieczności zapobiec eskalacji konfliktu poza ustalone reguły.
Szajor i Wójcik opracowali kompleksowy zestaw 9 kryteriów, na podstawie których można ocenić, czy dana walka powinna zostać uznana za społecznie akceptowalną i legalną. Jako kontrowersyjne wskazali m.in.:
- starcia w składzie innym niż 1 versus 1,
- brak podziału walki na rundy,
- walkę na bardzo małej przestrzeni (np. w klatce rzymskiej),
- toczenie przez jednego zawodnika kilku pojedynków podczas jednej gali w ramach ,,turnieju”,
- sytuacje, gdy sędzia nie ingeruje w walkę lub w ogóle nie znajduje się w oktagonie/klatce.
Szczególne znaczenie mają kryteria ,,zawodowstwa” oraz ,,doświadczenia”. Jak wcześniej wskazano, walka dwóch doświadczonych zawodników, nawet trenujących różne sztuki walki, cieszy się większą akceptacją społeczną niż starcie między zawodowcem a amatorem lub pojedynek dwóch amatorów, którzy zaczęli ćwiczyć kilka tygodni przed galą.
Nie można zapominać również o kwestii obowiązujących reguł oraz formuły w jakiej toczy się walka. Brak reguł lub znaczne odstępstwa od powszechnie przyjętych standardów, np. walka kobiety z mężczyzną, dopuszczenie uderzania w tył głowy i miejsca intymne lub używanie przedmiotów z otoczenia do walki powodują, że takie pojedynki będą kontrowersyjne.
Pojedynki wieloosobowe nie są sportem
Autorzy wskazują, że samo uznanie danej walki za nieakceptowalną społecznie nie rodzi z automatu odpowiedzialności karnej za wynikające z niej zdarzenia spełniające znamiona czynów zabronionych.
Kluczowe znaczenie ma zgoda dzierżyciela dobra prawnego, która w większości przypadków powoduje, że zachowania mogące zostać uznane za czyn zabroniony są pierwotnie legalne.
Autorzy podają przykład walki w formule ,,5 versus 5”, gdzie po jednej stronie walczą byli profesjonalni zawodnicy MMA, zaś po drugiej internetowi celebryci, nietrenujący na co dzień żadnej dyscypliny sportowej. Starcie toczy się w oktagonie, na zasadach MMA i trwa do momentu, aż wszyscy zawodnicy będą niezdolni do walki. Nad jego przebiegiem czuwa jeden sędzia. Ten stan faktyczny idealnie obrazuje wpływ zaproponowanych kryteriów oraz zgody dzierżyciela dobra prawnego na odpowiedzialność karną walczących.
Mimo obecności sędziego i ustalonych zasad, profesjonalizm i sportowy charakter takiego starcia są pozorne i w ocenie autorów przypomina ono bójkę w postaci ,,ustawki”. Jak zauważają karniści, obecność jednego sędziego nie gwarantuje pojedynku zgodnego z zasadami, a w przypadku ekscesu nie ma on realnych szans na odpowiednią reakcję, co może prowadzić do eskalacji sytuacji. Dodatkowo, taka walka stwarza wyraźne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia zawodników, szczególnie mniej doświadczonych, którzy są mniej odporni na silniejsze i celniejsze ciosy zadawane przez profesjonalistów.
Zgoda dzierżyciela dobra prawnego nie ma charakteru absolutnego i może być ograniczana przez ustawodawcę, co ma miejsce w przypadku bójki.
Ustawodawca chroni w ten sposób dobro generalne w postaci moralności i porządku publicznego, a zgoda uczestników na narażenie własnego zdrowia wyłącza jedynie odpowiedzialność za indywidualne obrażenia ciała, nie legalizując czynu in genere. Z uwagi na to, autorzy kwalifikują wskazany stan faktyczny jako udział w bójce z art. 158 § 1 k.k. i w ich ocenie walczący odpowiadaliby karnie.
Wnioski
Artykuł jest ważnym głosem w debacie odnośnie do stosunku prawa karnego do freak fightów, kompleksowo analizując problem. Autorzy stworzyli typologię freak fightów, która ułatwi organom procesowym analizę poszczególnych stanów faktycznych i prawidłową reakcję prawnokarną.
W ślad za K. Szajorem i M. Wójcikiem należy podkreślić, że wszelkie freak fighty w konfiguracjach wieloosobowych powinny być rozpatrywane pod kątem wypełnienia znamion czynu zabronionego z art. 158 § 1 k.k.
Opracował Kordian Bielak – student prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego
Zdjęcie zostało wygenerowane przy użyciu narzędzia Gemini.
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.
