Szokujące przypadki naruszeń przepisów ruchu drogowego, do jakich dochodziło w ostatnich latach na polskich drogach wywołały dyskusję na temat surowszego karania ich sprawców. W najbardziej skrajnych przypadkach możliwa jest kwalifikacja z art. 148 k.k. – dowodzą autorzy opracowania, które ukazało się w Państwie i Prawie.
W 2023 roku kierowca jadący z prędkością przekraczającą 300 km/h na autostradzie A1 uderza w inny pojazd, powodując śmierć trzyosobowej rodziny (zobacz relację prasową). Z kolei w 2024 r. pozbawiony prawa jazdy kierowca po spożyciu alkoholu prowadząc pojazd z prędkością ponad 200 km/h na ulicy Armii Krajowej w Warszawie powoduje śmierć jednej osoby i obrażenia kilku pasażerów (zobacz komunikat prokuratury w sprawie).
W tych i innych podobnych przypadkach pojawiają się propozycje zakwalifikowania tych czynów nie jako wypadek ze skutkiem śmiertelnym, lecz zabójstwo.
Kluczowe pojęcie: godzi się
Autorzy opublikowanego w lutym 2026 r. artykułu (w otwartym dostępie), poświęconego problematyce tzw. zabójstwa drogowego wskazują, że podstawową kwestią, którą trzeba rozstrzygnąć, aby rozróżnić wypadek ze skutkiem śmiertelnym od umyślnego spowodowania śmierci, jest wykazanie różnicy między zamiarem ewentualnym (postacią umyślności), a tzw. świadomą nieumyślnością.
Zamiar ewentualny, czyli godzenie się na czyn zabroniony mając świadomość możliwości jego popełnienia, jest pojęciem typowo prawniczym. Nie odnosi się do żadnej konstrukcji psychologicznej, lecz zostało sformułowane przez prawników, by zastosować w praktyce określone założenia polityki kryminalnej.
Prowadzi to do wniosku, że społeczne podejście do kwestii bezpieczeństwa, a także świadomość, do jakich skutków prowadzi łamanie przepisów ruchu drogowego, może wpływać na ustalenie zakresu pojęcia „godzenie się”.
Im bardziej ryzykowne zachowanie, tym bliżej mu do zamiaru ewentualnego, rozumianego normatywnie, a nie psychologicznie.
Bliskość skutku wskazówką dla prokuratury
Kolejną ważną kwestią jest wskazanie, że „godzenie się” na czyn zabroniony, co należy odróżnić od liczenia się z tym, czy zostanie on popełniony czy nie, łatwiejsze jest do wykazania, gdy następstwo czynu pojawia się w krótkim odstępie czasowym od samego zachowania, które do niego doprowadziło.
Czyni to skutek bardziej przewidywalnym, co daje sprawcy okazję do podjęcia działań mających zapobiec popełnieniu przestępstwa. Brak takich działań stanowić będzie poważny argument za przyjęciem zamiaru ewentualnego, a nie świadomej nieumyślności.
Autorzy podają przykład: zamiar ewentualny łatwiejszy będzie do wykazania w sytuacji spowodowania śmierci pasażerów innego pojazdu wskutek rażącego przekroczenia dozwolonej prędkości niż w przypadku wyrządzenie szkody w mieniu spółki. W tej drugiej sytuacji brak przeciwdziałania powstaniu szkody niekoniecznie może być wywołany godzeniem się sprawcy na jej powstanie, ale raczej tym, że w jego umyśle wizja ta była po prostu zbyt odległa.
Manewr obronny nie zawsze ma znaczenie
Autorzy omawianego artykułu wskazują, że zgodnie z tzw. zasadą współczesności, ocena stanu mentalnego sprawcy powinna być dokonywana zawsze na moment popełnienia przestępstwa. Natomiast nastawienie, które sprawca miał przed lub po dokonaniu czynu, pozostaje nierelewantne prawnie.
Zgodnie z tym założeniem, konieczne jest ustalenie czy „manewr obronny” (np. próba zmiany pasa czy rozpoczęcie hamowania) miał miejsce jeszcze w momencie, gdy czyn będący przestępstwem był dokonywany, czy już po zakończeniu czynności sprawczej. Jeśli występuje ten drugi scenariusz, powoływanie się przez sprawcę na wykonanie manewru obronnego, nie może być argumentem za przyjęciem braku zamiaru.By zobrazować powyższe rozważania przykładem, można porównać jazdę samochodem do rzutu oszczepem.
Jeśli oszczepnik dopiero po rzucie krzyknie do ludzi, by uważali, nie dowodzi to strony podmiotowej w czasie rzucania oszczepem.
Podobnie rozpoczęcie hamowania już po tym, gdy samochód sprawcy osiągnął prędkość śmiertelnie niebezpieczną dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu nie ma znaczenia o tyle, że czyn prowadzący do skutku w postaci śmierci człowieka (tj. rozpędzenie pojazdu) już się zakończył. Zakończył się zatem okres, w czasie trwania którego relewantna była ocena stanu mentalnego sprawcy.
Chęć ocalenia siebie czy innych?
Odwoływanie się do manewru obronnego ma jeszcze jedną wadę. Jego wykonanie, nawet przy założeniu, że doszło do niego na tyle wcześnie, że zasada współczesności została zachowana, nie stanowi samo w sobie dowodu na brak zamiaru sprawcy. Dążenie do ocalenia samego siebie nie musi (i zazwyczaj nie jest) równoznaczne z brakiem godzenia się na zaatakowanie dóbr prawnych należących do innych.
By obalić założenie o wystąpieniu zamiaru ewentualnego, należy wykazać, że sprawca nie godził się na popełnienie czynu zabronionego. Obowiązuje tu taki sam standard jak przy wykazywaniu zamiaru bezpośredniego – zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku konieczne jest wykazanie chęci. Obalając zamiar ewentualny na rzecz świadomej nieumyślności wykazujemy chęć uniknięcia, a przy wykazaniu zamiaru bezpośredniego chęć popełnienia przestępstwa.
Chęć uniknięcia popełnienia przestępstwa musi zostać w tym przypadku jasno odróżniona od chęci uratowania swoich dóbr prawnych, która nie będzie prawnie relewantna przy określaniu strony podmiotowej czynu i nie wykluczy przyjęcia zamiaru ewentualnego.
W konsekwencji, podobnie jak należałoby uznać, że samo wypełnienie znamion przedmiotowych czynu w przypadku np. spowodowania uszczerbku na zdrowiu jest niewystarczające by założyć, że zostało dokonane z zamiarem bezpośrednim, tak samo naciśnięcie hamulca lub skręcenie kierownicy nie przesądza o chęci wyłączającej zamiar. Aby poprawnie zrekonstruować stronę podmiotową, musimy skupić się na faktycznej motywacji sprawcy, nie pozostając jedynie na płaszczyźnie przedmiotowej, która może sugerować postulaty odbiegające od rzeczywistej oceny.
Podsumowanie
Choć na etapie konstruowania aktów oskarżenia pojawiają się próby stawiania zarzutów zabójstwa wskutek brawurowej jazdy, sądy są wyjątkowo powściągliwe wobec przychylania się do argumentów prokuratury.
Nie można przejść jednak obojętnie wobec szokujących przypadków naruszeń przepisów ruchu drogowego, które bardzo często kończą się tragicznie. W tak ekstremalnych okolicznościach istnieją przesłanki, by uznać zachowanie sprawcy nie jako nieumyślny występek, jak było to do tej pory, ale za zbrodnię zabójstwa.
Opracował Piotr Banaśkiewicz – student prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego
Zdjęcie wygenerowano przy użyciu narzędzia Gemini.
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.
