czwartek, 24 września, 2026
Strona główna Wywiady Prof. dr hab. Magdalena Budyn-Kulik dla Karne24.com: W Internecie można wyrządzić szkody trudne do oszacowania

Prof. dr hab. Magdalena Budyn-Kulik dla Karne24.com: W Internecie można wyrządzić szkody trudne do oszacowania

przez Redakcja

O rozszerzaniu katalogu czynów zabronionych i prawidłowej wykładni prawa karnego w dobie AI mówi w wywiadzie dla portalu Karne24.com prof. dr hab. Magdalena Budyn-Kulik z Katedry Prawa Karnego i Kryminologii na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, autorka i współautorka wielu publikacji, w tym komentarza do kodeksu karnego. 

Prof. dr hab. Magdalena Budyn-Kulik brała udział w FESTIWALU PRAWO KARNE: OD ZERA, który odbył się 12 czerwca 2026 roku w Krakowie. W trakcie wydarzenia Pani Profesor wzięła udział w dyskusji w ramach panelu Przestępstwa 2.0. 

Łukasz Śliz: W swojej działalności naukowej badała Pani Profesor kwestię umyślności i nieumyślności. Czy w dobie AI i przestępstw popełnianych w Internecie, kiedy ciężko jest uchwycić ,,sprawcę”, nie mówiąc już o jego umyśle, te kategorie dotyczące strony podmiotowej są nadal potrzebne i aktualne?  

Magdalena Budyn-Kulik: Wiem, że może się to wydawać dziwne i sprzeczne z podstawowymi zasadami polskiego prawa karnego, ale ja w ogóle nie jestem zwolenniczką oparcia odpowiedzialności karnej na konieczności przypisania sprawcy strony podmiotowej. Nawet w przypadku sprawcy, tak jak go aktualnie rozumiemy, czyli człowieka pojawiają się znaczne problemy praktyczne. 

Ustalenie postaci strony podmiotowej jest bardzo trudne, a potwierdzenie tych ustaleń konkretnymi dowodami często niemożliwe lub mocno ograniczone. 

Nie widzę natomiast specyfiki związanej z tym problemem w odniesieniu do czynów zabronionych popełnianych przez człowieka w Internecie (hejt, prezentowanie patologicznych treści, kradzież tożsamości, zniesławienie, groźby karalne, namowa do samobójstwa, itp.), także tych związanych z wykorzystaniem AI.  

Kwestią otwartą pozostaje zaś doprowadzenie do realizacji znamion czynu zabronionego w wyniku zaprogramowania szeroko rozumianych tworów AI w sposób nieuwzględniający możliwości powstania określonego ryzyka dla dobra prawnego. Przykładem może być przypadek, gdy algorytm, na podstawie którego działa system automatycznego kierowania pojazdem wadliwie rozpoznaje sytuację drogową, w wyniku czego dochodzi do wypadku, w którym ktoś doznaje uszczerbku na zdrowiu lub ponosi śmierć. Problemem, jak mi się wydaje byłoby tu nie tyle samo przypisanie strony podmiotowej, co brak możliwości zastosowania tradycyjnych konstrukcji prawa karnego dotyczących sprawstwa, a niekiedy także brak typu czynu zabronionego który mógłby zostać przypisany w takiej sytuacji.  

ŁŚ: W trakcie trwania pierwszego panelu Festiwalu o temacie „Kodyfikacji od zera” pojawił się wątek częstych zmian w prawie karnym oraz pomysłu na ich zahamowanie. Czy widzi Pani Profesor jakieś możliwe rozwiązania w tym zakresie?  

MB-K: Jestem przeciwniczką pochopnego rozbudowywania katalogu typów czynów zabronionych, czyli wprowadzania do kodeksu karnego nowych przestępstw bez gruntownego przeanalizowania rzeczywistej potrzeby kryminalizowania danego zjawiska z oszacowaniem korzyści i kosztów, także tych społecznych. Uważam, że zawsze, gdy można to zrobić bez wypaczania podstawowego znaczenia pojęć użytych w przepisie, należy poszukać takiej ich interpretacji, która pozwoliłaby uwzględnić nowe zjawisko. 

Podkreślam jednak, że chodzi mi tylko o takie przypadki, gdy znaczenie danego pojęcia można rozciągnąć w sposób zgodny z zasadami języka polskiego, logiki i niestojący w sprzeczności z regułami wykładni stosowanej na gruncie prawa karnego.  

Wykładnia prawa karnego w dobie AI jest zadaniem dla dogmatyków i orzecznictwa. 

Osobiście widzę tu znaczącą rolę Sądu Najwyższego, który w wypowiedziach stanowiących odpowiedzi na pytania prawne lub w rozstrzygnięciach kasacyjnych ma możliwość kształtowania wykładni.  

Podczas drugiego panelu Festiwalu, w którym wzięłam udział, zastanawialiśmy się nad tym, czy potrzebny jest nowy typ przestępstwa, polegający na wykorzystaniu wizerunku nagiej osoby, ale wygenerowanej przez AI. Moim zdaniem „wizerunek nagiej osoby” nie musi być rzeczywistym odzwierciedleniem ciała jakiejś osoby. Jeżeli do wygenerowania takiego wizerunku użyto rzeczywistych zdjęć fragmentów ciała istniejącej osoby, pozwalających na jej identyfikację lub „rozebrano” przy pomocy AI prawdziwe zdjęcie, tworząc i utrwalając wizerunek bez zgody, to w takiej sytuacji zostają zrealizowane znamiona przestępstwa z art. 191a §1 k.k. Być może pomogłoby wprowadzenie definicji „osoby” do treści tego przepisu, ewentualnie do art. 115 k.k., zawierającego słowniczek wyrażeń ustawowych. 

Uważam jednak, że niekiedy wprowadzenie nowego przepisu może być potrzebne. We współczesnym społeczeństwie ponowoczesnym, czyli takim, w którym normy społeczne ulegają rozmyciu, współistnieje wiele systemów wartości często ze sobą sprzecznych, a nadrzędną zasadą staje się wyłącznie własny dobrostan, korzyść i niechęć do samoograniczania się. W tym kontekście wyraźne sformułowanie zakazu prawnego ma wartość informacyjną. Można taki zabieg uznać za swoisty rodzaj kryminalizacji symbolicznej, czy za odwołanie się do komunikacyjnej teorii kary.  

Jeżeli dane zjawisko jest szkodliwe społecznie, należy je wyeliminować z rzeczywistości społecznej.  

Nie można się przy tym oprzeć na powszechnie obowiązującym systemie aksjologicznym, którego przestrzeganie mogłoby doprowadzić do ukształtowania pożądanych modeli zachowania, ponieważ takowy aktualnie nie istnieje. Jedynym sposobem wymuszenia odpowiedniego zachowania staje się wprowadzenie zakazu. Ponieważ technologia AI i związane z jej funkcjonowaniem negatywne zjawiska społeczne są stosunkowo nowe, a jednocześnie cały czas dynamicznie się zmieniają, niełatwo jest sformułować przepis prawa karnego tak, żeby na pewno „chwytał” to, co powinno podlegać kryminalizacji, nie był nadmiernie szeroki, a jednocześnie, aby poza jego zakresem nie pozostawały ważne aspekty zakazywanego zjawiska. 

ŁŚ: W trakcie Festiwalu dyskusja dotyczyła również patostreamingu i porządku publicznego. Czy zdaniem Pani Profesor można powiedzieć, że porządek publiczny jako dobro prawne przeżywa swój „renesans” właśnie za sprawą Internetu i upowszechnienia przestępstw popełnianych w sieci lub z jej wykorzystaniem?   

MB-K: Nie zastanawiałam się nad tą kwestią wcześniej, ale dyskusje prowadzone podczas Festiwalu, sprawiły, że zaczęłam tę kwestię rozważać.  

Tak, wydaje mi się, że porządek publiczny zyskuje nowe życie.  

Do tej pory, co zresztą pojawiło się w wypowiedziach uczestników Festiwalu, porządek prawny traktowany był jako dobro mało dokładnie skonkretyzowane, a rozdział XXXII kodeksu karnego, mieszczący przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu pełnił funkcję zbioru typów czynów zabronionych, dla których nie było lepszego miejsca w kodeksie, ponieważ ich przedmiot ochrony trudno jednoznacznie określić. Ustawodawca konstruując nowy przepis, czyli art. 255b k.k. dotyczący patostreamingu, być może przypadkowo zaakcentował konieczność ochrony nie tylko indywidualnych pokrzywdzonych, ale właśnie dobra o charakterze ogólnospołecznym w postaci porządku publicznego.  

Społeczeństwa kultury Zachodu, a zatem także społeczeństwo polskie mają charakter indywidualistyczny. Jednostka nastawiona jest przede wszystkim na zaspakajanie własnych potrzeb i realizowanie osobistych interesów, nie przejawiając tym samym gotowości poświęcania ich dla dobra wspólnego. Tego typu egoistyczne postawy nasilają się w społeczeństwie ponowoczesnym. Jesteśmy świadkami eskalacji dylematów społecznych we wszystkich dziedzinach życia, ponieważ ludzie coraz częściej podejmują zachowania opłacalne dla jednostki, które stają się szkodliwe, jeśli podejmuje je większość.  

Podkreślenie znaczenia takiego dobra wspólnego, jakim jest porządek publiczny staje się szczególnie ważne w obecnych czasach.  

Gdyby udało się wprowadzić do świadomości większości społeczeństwa fakt, że takie dobro istnieje, podlega ochronie i należy powstrzymywać się od zachowań które są w to dobro wymierzone, być może niektóre szkodliwe zjawiska społeczne (jak patostreaming) jeśli nawet nie zniknęłyby całkowicie, to ich oddziaływanie znacząco mogłoby się zmniejszyć. Przestępstwa popełniane w Internecie często wydają się „bezosobowe”, a przez to mało szkodliwe. Tymczasem ze względu na powszechność korzystania z sieci i łatwość rozprzestrzeniania się informacji w niej umieszczanych, można w ten sposób wyrządzić szkody społeczne o zasięgu trudnym do oszacowania. 


Rozmawiał: Łukasz Śliz – student prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego 

Zdjęcie: KIPK 


Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.

Czytaj więcej

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.

Copyright © 2017-2026 by Krakowski Instytut Prawa Karnego Fundacja / ISSN: 2544-9052