PODZIEL SIĘ

Foto: SSN Jarosław Matras podczas ogłoszenia uchwały 7 sędziów SN

„Uchwała SN jest podwójnym przekroczeniem uprawnień, zarówno względem prerogatyw prezydenckich, jak i potencjalnie kompetencji Trybunału Stanu – pisze prof. Romuald Kmiecik na łamach miesięcznika „Prokuratura i Prawo”.

Chodzi o sprawę ułaskawienia przez prezydenta Andrzeja Dudę ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego przed uprawomocnieniem się wyroku skazującego. Siedmiu sędziów SN uznało, że prezydenckie prawo łaski może być stosowane wyłącznie wobec osób prawomocnie skazanych. Zastosowanie zaś prawa łaski przed datą prawomocności wyroku nie wywołuje skutków procesowych (zob. uchwała składu 7 sędziów SN z 31 maja 2017 r., I KZP 4/17).

Ustne uzasadnienie uchwały prezentował SSN Jarosław Matras – przewodniczący składu i sprawozdawca (na zdj. powyżej). Krytyczny wobec uchwały 7 sędziów SN artykuł Prof. Romualda Kmiecika ukazał się w wydawanym przez Prokuraturę Krajową miesięczniku „Prokuratura i Prawo”, nr 12/2017.

Przekroczenie i nadużycie kompetencji

Prof. Romuald Kmiecik wskazuje, że zagadnienie przedstawione Sądowi Najwyższemu nie miało znaczenia prawnego, z powodu podjęcia przez Prezydenta RP aktu abolicji indywidualnej zakazującej prowadzenia postępowania karnego.

„Sąd Najwyższy najwyraźniej przekroczył ramy swoich kompetencji” – stwierdza prof. Kmiecik.

Nowa książka Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego - KLIKNIJ ABY POZNAĆ SZCZEGÓŁY

„Niezależnie bowiem od oceny prawidłowości aktu Prezydenta, choćby nawet akt ten uznawał za wadliwy, Sąd Najwyższy nie jest organem uprawnionym do derogacji skuteczności (ważności) aktów urzędowych, które Prezydent wydaje „korzystając ze swoich konstytucyjnych i ustawowych kompetencji” (art. 144 ust. 1)” – pisze autor artykułu.

Drugim aspektem sprawy jest potencjalne wejście Sądu Najwyższego w spór kompetencyjny z Trybunałem Stanu. SN przypisał sobie kompetencje Trybunału Stanu, sugerując eo ipso, że Prezydent RP naruszył Konstytucję.

Galimatias prawny

Prof. Kmiecik analizuje konsekwencje prawne uchwały podjętej przez 7 sędziów Sądu Najwyższego, wskazując, że stwarza ona „galimatias prawny”, „co zauważył w wypowiedzi telewizyjnej Profesor Piotr Kruszyński, który jednoznacznie i stanowczo – podobnie jak wielu innych wybitnych prawników (w tym – jak wspomniano – również niektórych sędziów SN, autorów prac naukowych, podręczników i komentarzy) opowiedział się – wbrew stanowisku SN – za prawem Prezydenta RP do stosowania prawa łaski w formie abolicji indywidualnej” – podkreśla prof. Kmiecik.

Autor twierdzi, że dalsze postępowanie w sprawie jest prawnie niedopuszczalne. „Ułaskawienie abolicyjne” w sprawie Mariusza Kamińskiego i innych oskarżonych, które zastosował Prezydent, „spowodowało nieuchronną konieczność umorzenia postępowania, co też uczynił sąd odwoławczy” – pisze prof. Kmiecik. Przy okazji autor wyraża pogląd, minister Mariusz Kamiński został skazany „w sposób niewspółmiernie surowy”.

„Nie wydaje się, aby ewentualne uprawomocnienie się tego rodzaju wyroku (…) mogło podnieść społeczny prestiż sądowego wymiaru sprawiedliwości – decyzja Prezydenta zatem była aktem łaski nie tylko wobec oskarżonych” – uważa autor.

Jednak sędziowie niższych instancji, „których wykładnia zawarta w uchwale SN wiąże w konkretnej sprawie (art. 441 § 3 k.p.k.)”, będą zobowiązani do prowadzenia postępowania, „zapewne wbrew swemu przekonaniu o nielegalności procesu karnego” – podkreśla prof. Kmiecik, opisując w dalszej kolejności skomplikowane konsekwencje prawne wydanej przez SN uchwały.

Znieważanie głowy państwa

Autor artykułu naukowego krytykuje również formułowane w dyskusji publicznej określenia wskazujące na to, że Prezydent RP „łamie”, „gwałci”, „demoluje”, „demontuje” czy „depcze” Konstytucję.

„Wszelkie zaś znieważające Prezydenta czasowniki i rzeczowniki wypowiadane bez głębszej refleksji, tworzą jedynie zamieszanie w umysłach nie-prawników” – zauważa prof. Kmiecik.

Ostatecznie jednak o zakresie prezydenckiego prawa łaski może wyraźnie zdecydować nowa Konstytucja – konkluduje autor.

Cały artykuł do przeczytania on-line na stronie „Prokuratury i Prawa”.

Cover-video: PRESS.WARSZAWA kanał na YouTube
Cover-foto: SSN Jarosław Matras podczas ogłoszenia uchwały 7 sędziów SN

2 KOMENTARZE

  1. Czyżby objawił się właśnie kandydat do nowego „lepszego” SN?
    A problem z wykładnią prof. Kmiecika jest jeden zasadniczy (poza tymi uwagami, jakie poczynił SN w owej uchwale 7 sędziów) – w razie przegranych wyborów przez PIS usłużny Prezydent wydaje nagle w ilości hurtowej akty abolicji indywidualnej i … wszystkie niewygodne dla PIS śledztwa dotyczące przekroczenia uprawnień tracą nagle rację bytu. Fikcja? Nie sądzę …
    W demokratycznym państwie prawnym społeczeństwo ma prawo znać prawdę. Więc ułaskawienie jest możliwe dopiero po prawomocnym stwierdzeniu winy.

  2. Brednie. Prawo łaski nie może być stosowane w ten sposób, że odbiera pokrzywdzonemu prawo do procesu przeciwko sprawcy i napiętnowania tegoż przez Sąd. Prawo do sprawiedliwego procesu to również prawo pokrzywdzonego. Prezydent nie może go tego prawa pozbawić. Nawet jeśli w II RP takie prawo łaski mogło istnieć, to teraz obowiązuje nas Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i coś takiego nie może mieć miejsca. Autorzy zapisów Konstytucji nie wpadli na to, że komuś mogą przyjść do głowy takie herezje.

    Druga sprawa: gdyby Prezydent postanowił zastosować prawo łaski w sprawie cywilnej i umorzyć komuś dług, to sądowi też nie pozostałoby nic innego, tylko umorzyć postępowanie lub oddalić pozew, gdyż nie można, jak pisze profesor, kwestionować ważności (skuteczności) prezydenckich aktów urzędowych? No przecież Prezydent sam decyduje, co oznacza „prawo łaski” i jak zechce, to może zwolnić kogoś np. z obowiązkowych szczepień dziecięcych, bo w obecnych czasach i tego możemy się spodziewać.

    Dodatkowo profesor pisze:” istotą tej formy łaski jest zakaz kontynuowania niezakończonego prawomocnie postępowania karnego, co tym samym uwalnia oskarżonego od dyskomfortu związanego ze statusem podsądnego, niesłusznie – zdaniem Prezydenta – postawionego przed sądem.” Tu profesor sam się „zaorał”. Prezydent nie ma prawa oceniać czyjejś winy. I to bez postępowania dowodowego?! To nie wczesnośredniowieczna monarchia. Taka wykładnia jest skrajnie niedemokratyczna i nie do pogodzenia z Konstytucją i wiążącymi Polskę umowami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz tutaj swoje imię

8 − seven =